Hasło, że każdy może zostać deweloperem brzmi ciekawie, ale jak jest naprawdę?
Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę zacząć od naszego bloga. To on a właściwie fakt, że zaczęliśmy na nim publikować treści o tematyce deweloperskiej, w której mamy największe doświadczenie, sprawił, że coś zaczęło się dziać. Stronę www.RozsadniBracia.pl założyliśmy w styczniu 2017 roku. Już po opublikowaniu kilku wpisów zaczęliśmy dostawać pierwsze pytania od Czytelników a po paru miesiącach pytania te zaczęły się coraz mocniej koncentrować wokół jednego tematu: działalności deweloperskiej.
Oczywiście mnóstwo pytań było także związanych z szeroko pojętym inwestowaniem w nieruchomości, wynajmowaniem mieszkań, uzyskaniem wolności finansowej, pojawiły się także zaproszenia na różne wydarzenia oraz prośby o konsultacje zamierzeń inwestycyjnych.
Mieliśmy także to niewątpliwe szczęście przy zakładaniu bloga, że zainteresował się nami znany bloger i autor książek o edukacji finansowej – Michał Szafrański. 13 marca 2017 roku opublikował on na swoim poczytnym blogu Jak oszczędzać pieniądze wpis pod tytułem „Mój subiektywny ranking blogów finansowych 2017, czyli 30 które warto czytać.” i ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu – umieścił w swoim wykazie także nasz raczkujący blog. Co tu dużo gadać: szczęki nam opadły i mimo tego, że Michał wyraźnie zastrzegł, że umieścił go w swoim czytniku ze względu na naszą działalność biznesową – co odczuliśmy jako udzielenie wielkiego kredytu zaufania – to na pewno wtedy nastąpił ten moment w którym zaczęliśmy być czytani. Może w sumie raczej powinienem napisać „przeczytani”, ponieważ wiele osób trafiło wtedy do nas w ciągu jednego dnia, zrobiło nam wiele zamieszania w statystykach odwiedzin i… od kolejnego dnia znowu odzyskaliśmy spokój oraz swój organiczny zasięg. 😀
Czy działalność deweloperska jest trudna?
Wracając do tematu: rzeczywistość pokazała, że to właśnie działalność deweloperska stanowiła najbardziej zagadkową dziedzinę dla większości Czytelników. Najbardziej zagadkową, ale też najbardziej pociągającą. Doszliśmy w końcu do wniosku, że nie jesteśmy w stanie odpowiadać na maile oraz na wiadomości pojawiające się w Messengerze w sposób, który mógłby przekładać się na faktyczną wartościową wiedzę dla osób pytających nas o różne aspekty tej działalności. Nawiasem mówiąc najczęściej pojawiającym się pytaniem, zarówno w mailach jak i podczas naszych wystąpień było: ile można zarobić na takich inwestycjach. Oczywiście na to pytanie także odpowiadamy, ale o tym za chwilę.
Staraliśmy się odpisywać na większość zapytań, oczywiście nie w formie porad, bo takich nie chcieliśmy udzielać. Omawialiśmy dany temat i zawsze kiedy widzieliśmy, że jest taka potrzeba – staraliśmy się dawać sporą dawkę motywacji. Wiemy z własnego doświadczenia, że to właśnie ona często jest najważniejsza.
Dlaczego zaczęliśmy prowadzić szkolenia deweloperskie?
Po paru miesiącach takich odpisywań w końcu ktoś z nas (nie pamiętam kto, ale podejrzewam, że to Piotr, wpadł na ten pomysł) powiedział: „Panowie, zróbmy szkolenie dla tych osób, które chcą zostać deweloperami. Tylko tak przekażemy im naszą wiedzę w taki sposób, aby oni mogli ją od razu praktycznie wykorzystać”. Szkolenie to także takie miejsce gdzie możemy mówić o pewnych rzeczach wprost – np. o wynikach kwotowych uzyskiwanych przez nas na inwestycjach. Mówiliśmy o tym otwarcie na naszych szkoleniach co daje, moim zdaniem, dużą przewagę komuś kto dotychczas nie miał dostępu do takich informacji z pierwszej ręki nad kimś kto musi takie rzeczy jedynie szacować „na czuja”.
Pierwsze szkolenie odbyło się w listopadzie 2017 roku i zgromadziło prawie 20 osób pomimo tego, że nikt dotychczas nie miał okazji go sprawdzić. Uczestnicy tego pierwszego szkolenia bazowali jedynie na swojej opinii o nas wyrobionej na podstawie naszych wpisów na blogu. Do sierpnia 2019 roku w naszych szkoleniach uczestniczyło ponad 300 osób.
W tamtym czasie na stronie na której można zapisać się na nasze szkolenie umieściliśmy taką informację:
„Każdy może zostać deweloperem. To naprawdę nic wielkiego! Robert, Michał i Piotr czyli Rozsądni Bracia”
Nam ten komunikat wydał się jasny i przejrzysty w swojej wymowie, ponieważ my, jako zwykli ludzie bez żadnego odziedziczonego bądź darowanego w jakiejkolwiek formie kapitału, prowadzimy przecież działalność deweloperską od wielu lat. I oczywiście nie było tak, że rozpoczęliśmy inwestycje z wielkim przytupem – od budowy jakiegoś dużego osiedla, które pozwoliłoby nam na zarobienie kokosów już w pierwszej inwestycji.
Jak zaczynaliśmy swoją działalność deweloperską?
Z braku wielkiej gotówki naszym głównym kapitałem był czas, który mogliśmy poświęcić oraz zapał do pracy. A naszą pierwszą inwestycją, którą prowadziłem z Michałem, była budowa bliźniaka – czyli dwóch jednostek mieszkalnych. Ta inwestycja aż roiła się od trudności i większość z nich wynikała z naszego braku doświadczenia oraz z braku kapitału – każdą wydawaną złotówką oglądaliśmy trzy razy. Sami woziliśmy lżejsze materiały budowlane – typu płyty wiórowe, gwoździe, itp. Nie braliśmy się jednak nigdy za same prace budowlane – na szczęście nie przyszło nam to do głowy. Na pierwszej inwestycji trafiliśmy także na nierzetelnego generalnego wykonawcę – z perspektywy czasu widzę jak bardzo byliśmy niedoświadczeni, że w ogóle się z nim związaliśmy. Ostatecznie zmuszeni byliśmy się z nim rozstać i dokończyliśmy inwestycję spinając samodzielnie poszczególnych wykonawców.
To na tej pierwszej inwestycji zlecaliśmy skuwanie tynków w jednym z segmentów, to także tam koparka uszkodziła płot sąsiada, to tam przeżywaliśmy pierwsze stresy związane z przesunięciami terminów czy też z brakiem sprzedaży, itp.
Warto także dodać, że w tym czasie aby prowadzić inwestycję deweloperską musieliśmy zajmować się innymi pracami zarobkowymi z których czerpaliśmy pieniądze na życie: Michał prowadził firmę geodezyjną a ja na początku pierwszej inwestycji pracowałem jeszcze w firmie informatycznej spinając projekty wdrożeniowe jako szef projektu – co było także bardzo angażującym zajęciem.
Ta pierwsza inwestycja pozwoliła nam na zarobienie pieniędzy porównywalnych kwotowo z kredytami hipotecznymi, które wtedy mieliśmy, a które zaciągnęliśmy na budowę domów, w których mieszkaliśmy. Pieniądze były więc spore i na dodatek pojawiły się na koncie w dość krótkim czasie – bo po około 6 miesiącach od rozpoczęcia inwestycji. Początek XXI wieku to były czasy kiedy marże deweloperów były baaardzo duże.
Dodatkowo poczuliśmy wielką radość z zakończenia inwestycji w kontekście stworzenia czegoś użytecznego w miejscu niezabudowanej działki.
Zresztą nasza droga deweloperska wcale nie była optymalna i nie pokazujemy jej jako wzorca, który należy kopiować. Po pierwsze realia rynkowe są teraz zupełnie inne niż kilkanaście lat temu, a po drugie z czasem, na bazie naszych doświadczeń, dochodziliśmy do lepszych wyników stosując inne modele inwestowania. Oczywiście wolelibyśmy od początku o nich wiedzieć i je stosować, ale na naszej drodze nie spotkaliśmy nikogo kto mógłby nam pomóc. Nie mieliśmy żadnego znajomego, który działałby w tej branży, no i nie było wtedy także szkoleń deweloperskich.
Kto może zostać deweloperem?
Ale po co właściwie o tym wszystkim piszę?
Chciałem Ci pokazać, że my daliśmy radę zostać deweloperami i teraz jesteśmy już na zupełnie innym poziomie inwestowania deweloperskiego niż na początku i że zrobiliśmy to sami wychodząc praktycznie od zera. I wydawać by się mogło, że każdy może zostać deweloperem.
Ale.
Jest jedno „ale”.
Niektórzy myślą, że takie zdanie można czytać całkowicie dosłownie. A przecież sam przed chwilą opowiedziałem Ci, ile błędów popełniliśmy przy naszym pierwszym bliźniaku. To nie była droga bez przeszkód. Był zapał, była praca i było mnóstwo rzeczy, których dopiero musieliśmy się nauczyć.
Kiedy piszę o człowieku czynu, nie mam na myśli kogoś, kto rzuca się na pierwszą działkę, bo zobaczył atrakcyjną cenę. Mam na myśli kogoś, kto potrafi ustalić cel i zacząć go realizować: sprawdzić projekt, policzyć koszty, porozmawiać z ludźmi, którzy będą mu potrzebni. A kiedy liczby się nie spinają — poszukać innego rozwiązania, zamiast udawać, że jakoś to będzie.
Na szkoleniach zależało nam właśnie na takim podejściu: żeby wiedza nie kończyła jako kolejny certyfikat w szufladzie, tylko pomagała w rzeczywistych decyzjach. Samo zapłacenie za szkolenie nie zrobi jednak z nikogo dewelopera. Tak samo jak przeczytanie tego wpisu.
Pewnego dnia zmodyfikowaliśmy więc nieco naszą myśl dodając dwa ważne słowa i na ówczesnej stronie szkolenia napisaliśmy:
„Każdy człowiek czynu może zostać deweloperem. To naprawdę nic wielkiego! Robert, Michał i Piotr czyli Rozsądni Bracia”
A Ty? Czy możesz zostać deweloperem, czy jesteś człowiekiem czynu?





Bardzo ciekawy artykuł 🙂 Świetna historia, myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie i przekona się do rozpoczęcia kariery dewelopera 🙂
Bardzo ciekawy artykuł, niestety w obecnych czasach, tj. pandemii, nie tak łatwo znaleźć finansowanie, a normalny zjadacz chleba, nie jest w stanie wywalić na dzień dobry ok. 200 tys. na działkę i 400 na blizniaka z własnej kieszeni. Byłem zdecydowany na Wasze szkolenie, jednak po kilkutygodniowym researchu po bankach i instytucjach finansowych, szybko zostałem sprowadzony na ziemie mimo, że jestem osobą z lepszym ratingiem kredytowym. Więc szkolenie musi poczekać jakieś dwa lata, jak zdobędę całą kwotę. Banki teraz, jak Wy na początku, oglądają złotówkę z czterech stron, a warunki to minimum dwa lata działalności, albo już zakończona inwestycja. Czyli jak to w Afryce mówią … No money, no honey 😉